SKODA OCTAVIA RS245

Częściowo winna jest Octavia RS.

            Dopiero dziś, dzień po oddaniu Skody, zdałem sobie sprawę, że jednak lubię zmieniać biegi samemu. Cała sytuacja miała miejsce koło godzinny 13.00. Jechałem swoją wysłużoną Czarną Perłą, jak mam w zwyczaju nazywać swojego Fiata Bravo, i zacząłem się zastanawiać, dlaczego 15-minutowa podróż po mieście sprawiła mi zdecydowanie więcej radości, niż cały tydzień z dynamiczną, pojemną i mającą strzelać z wydechu (spore rozczarowanie, ale o tym później), ogólnie najbardziej sportową Skodą jaką możecie kupić z homologacją drogową.

            Słuchanie klekotania silnika 1.6 JTD, żeby zmienić biegi w przedziale 2-2,5 tysiąca obrotów na minutę i samodzielne meczenie się z bardzo twardym pedałem sprzęgła nie powinno wpłynąć na korzyść 9-letniego Fiata, a jednak. Spowodowało, że byłem bardziej zaangażowany w jazdę, a to jest coś czego oczekuję od usportowionych wersji aut, a czego nie dostałem od Skody.

            Tak, tak; dobrze to wyczułeś Czytelniku/Czytelniczko. Szykuje się negatowno-neutralny wpis. Nie dlatego, że samochód jest zły, bo ogólnie jest całkiem dobry, tylko dlatego, że mi się nie spodobał. Dlatego poniżej znajdziecie wyżyny pracy dziennikarstwa motoryzacyjnego, zawierające dane o pojemności bagażnika, informacje o przyspieszeniach od 60 do 100 km/h ściągnięte z Autoświatu, stałe przypomnienia o tym, że felgi są duże i jakie to niesie konsekwencje oraz że magnetyczne zawieszenie mimo 19-tek radzi sobie z nierównościami całkiem nieźle. Perełka!

SKODA OCTAVIA RS245

Read more