NIEPRZEKONANA

Dostałem kluczyki do nowej Skody Karoq zaraz po ponownym pojawieniu się w moim życiu najlepszej z dziewczyn. Także mimo tego, że na moim podjeździe zaparkował średniej wielkości zielono-niebieski SUV, byłem do niego nastawiony z dużą życzliwością. Wewnątrz: przyjemna w dotyku ekologiczna skóra obita na elektrycznie regulowanych fotelach, duży ekran, o którym rozpisałem się w teście Skody Octavii vRS i automatyczna, dwusprzęgłowa, skrzynia biegów, która obsługiwała najpopularniejszy motor, jeśli nie w Polsce, to pewnie w Niemczech, czyli 2.0 TDI.

ZEWNĄTRZ

Skoda Karoq nie kryje się ze swoim podobieństwem do większej siostry, jeśli kiedykolwiek widzieliście Kodiaqa, to wyobraźcie sobie go delikatnie zmniejszonego i proszę: Karoq. Jeśli jednak nigdy nie widziałeś Kodiaqa, spokojnie, już tłumacze. Jest to średnich rozmiarów SUV, bliźniaczy do Seata Ateca oraz Volkswagena Tiguana, a do jego głównych konkurentów należy Hyundai Tucson i Nissan Qashqai. Czyli „średnich rozmiarów SUV”. Co więcej, jak wyżej wspomniałem, jest bardzo podobny do większego modelu od tego samego producenta i moim zdaniem wyszło mu to na dobre. Jest to bardzo zgrabny, a jednocześnie wciąż praktyczny samochód. Najlepsza nie była przekonana co do koloru lakieru.

FUNKCJONALNOŚĆ

Skoda słynie z tego, że ich samochody mają mnóstwo schowków i różnych praktycznych rozwiązań. Przykładowo, niestety w tym samochodzie tego nie ma, ale w Skodzie Superb, w odpowiedniej wersji wyposażeniowej, możemy znaleźć parasolki obok drzwi. Innym producentem, który z tego słynie, jest Rolls-Royce, a w motoryzacyjnym świecie to jak porównywać Swatcha do Patek Philippe. Obie marki osiągają sukces, ale dla innych klientów.

W drzwiach Skody Karoq znajdziemy miejsce na 1,5 litrową butelkę wody. W aucie znajdziemy też indukcyjną ładowarkę telefonu, po dwa wejścia USB z przodu i z tyłu oraz wejście na zapalniczkę. Po podłączeniu kabelka od iPhone’a wita nas Apple Carplay dopasowany do konkretnego ekranu. W takich szczegółach widać, że współpraca z dużym koncernem, jakim jest VAG, wychodzi Skodzie na dobre. W wielu nowych samochodach, mimo rewelacyjnie wyglądającej deski rozdzielczej i ładnego dużego ekranu na środku, brakuje tego małego dopracowania szczegółów. Skoda jest idealnym przykładem zadbania o tego rodzaju detale.
Do dyspozycji mamy 521 litrów bagażnika, a po złożeniu siedzeń przestrzeń bagażowa zwiększa się do 1630 litrów. Miejsca z tyłu jest wystarczająco dużo nawet dla osób mierzących powyżej 1,9 metra. Tym bardziej wasze pociechy znajdą miejsce, żeby radośnie machać nogami bez dotykania siedzenia przed sobą. Chyba że się bardzo postarają.

 

PROWADZENIE

Guzik na środku konsoli Karoqa nie uruchamia jak w RS’ce, trybu Sport, lecz tryb OFFRoad. Dzięki któremu możecie m.in. zobaczyć skręt waszych kół oraz wielki kompas. Doceniam to, że Skoda wysiliła się na zrobienie tego trybu, dając konsumentom złudzenie, że kiedykolwiek wyjadą nim w jakiś teren, który nie będzie szutrową drogą. Nie, żebym sam często zagłębiał się w błoto, zupełnie szczerze to doceniam, umieszczenie takiego guzika na środku spowodowało, że czułem się pewniej wjeżdżając w błotniste dziury w okolicach Izabelina. Rozochocony wizją podróży wróciłem do „Podróży z Herodotem” Kapuścińskiego, żeby zaraz przeskoczyć do antropologicznych opisów dzikich Bronisława Malinowskiego, wyobrażając sobie, gdzie taką Skodą mógłbym się zapuścić. Wizje wracały przy każdym spojrzeniu na guzik.
Po drogach asfaltowych, które dominują w wielu dzielnicach Warszawy, Karoq sprawdzał się znakomicie. Jego 2 litrowa jednostka diesla, przy współpracy z 7 biegową skrzynią DSG, generowała 150 KM i 340 Nm. Efekt? Mniejszy SUV Skody pierwszą setkę osiągał delikatnie poniżej 9 sekund.
Układ kierowniczy chodzi lekko, delikatnie się usztywnia przy większych prędkościach oraz w trybie sport. Niektórym może przeszkadzać duża kierownica, ale sam układ idealnie odpowiada spokojnemu charakterowi auta.

PODSUMOWANIE

Jeśli szukasz dużego samochodu i lubisz w lusterku widzieć, jak Twój bagażnik kończy się za horyzontem, wybierz Kodiaqa. Jednak, jeśli szukasz rodzinnego samochodu, wozisz ze sobą o 231 litrów mniej rzeczy i lubisz symetryczne samochody to polecałbym Karoqa. Moim zdaniem jest tak samo praktyczny, a przy tym ładniejszy i wygodniejszy przy parkowaniu. Warto też spojrzeć na to z perspektywy portfela, za Karoqa z wyposażeniem Style zapłacimy 131 tysięcy złotych, natomiast za Kodiaqa z tym samym wyposażeniem cena skaczę do 147 tysięcy złotych.

Cena bazowa: 110 500 PLN
Cena wersji testowej: 149 600 PLN

Słyszałeś już mój podcast? 

https://soundcloud.com/motoryzacyjny

LINK DO GALERII ZDJĘĆ, ŻEBY ZOBACZYĆ KAMPINOS I KAROQA W PEŁNEJ OKAZAŁOŚCI