INTRYGA GTI

            Volkswagen wpadł na genialny pomysł. W momencie, w którym nawet Polo jest już zdecydowanie większe od pierwszego Golfa GTI. Na ważnym spotkaniu w Wolfsburgu powstaje rewolucyjna wizja: co by się stało, gdybyśmy wzięli istniejącego już VW Up! i przeprowadzili na nim terapię GTI?

            Efekt? Media oszalały – Top Gear, The Grand Tour, Carthrottle i wszystkie duże dzienniki („Panie reżyserze: polskie i zagraniczne”), dosłownie wszyscy rzucili się na nowe wersje czegoś, co – jak mieli nadzieję – będzie dawało wrażenia z jazdy zbliżone do kultowego pierwszego Golfa GTI. Zdania, czy rzeczywiście takie daje, są podzielone… ale czemu o tym piszę? W małym Up!ie GTI siedzi ten sam mały silniczek co w testowanej przeze mnie małej Skodzie CITIGO. Różnica jest subtelna i polega na implementacji do litrowego, trzycylindrowego silnika turbiny. GTI ma 120 koni, a mój model miał ich 60 i… na dwójce przy wciśniętym gazie wciąż potrafił palić gumę.

CZYM JEST SKODA CITiGO?

            Skoda CITIGO jest z założenia budżetową wersją Volkswagena Up! Jednak w żadnym momencie nie poczułem, że czegoś mu brakuje. Samochód został zbudowany na platformie grupy Volkswagena New Small Family (NFS). Jest to niewielki samochód do miasta, w którym, oprócz kierowcy, przewieziemy jeszcze 3 osoby. Co ciekawe, niezależnie od liczby drzwi, samochód jest takiej samej długości. Ja testowałem wersję 3–drzwiową i wydaje mi się, że drzwi były delikatnie za duże, co utrudniało wychodzenie, kiedy samochód był zaparkowany na wzniesieniu. Po za tym ogólnie znana prawda jest taka, że zawsze wygodniej mieć dostęp do drzwi z tyłu, żeby rzucić płaszcz, torbę lub inne rzeczy, które zaraz będziecie wyjmować, a nie chcę wam się otwierać klapy bagażnika. Porada: wydaje mi się, że warto dopłacić 1500 złotych do kolejnych drzwi.

WYGLĄD I JAKOŚĆ

            Moja mała Skoda była intensywnie żółta. Niestety nie zobaczycie jej zdjęć, ponieważ w magiczny sposób zniknęło wszystko z mojej karty pamięci… (stąd też nie ma moich zdjęć przy Renualt Talisman), ale postaram się ją opisać. Była to wersja 3–drzwiowa, czyli na bryle auta pojawiły się dwoje nieproporcjonalnie wielkich drzwi po bokach, które tworzyły duży otwór, co powodowało, że wsiadanie i wysiadanie na płaskim terenie było bardzo wygodne.  Wewnątrz: manualna skrzynia biegów, kierownica z funkcjami do kontrolowania radia i telefonu oraz konsola główna z niewielkim systemem multimedialnym, który był zaskakująco intuicyjny w obsłudze (mimo braku dotykowego ekranu).

            Plastiki nie były najwyższej jakości, ale też nie robiły wrażenia tandetnych. Ani na drzwiach, ani na konsoli nie było chropowatego twardego plastiku za którym nie przepadam i na który błyskawicznie zwracam uwagę. Górne fragmenty drzwi zostały polakierowane na ten sam kolor, który widniał na zewnątrz. Mnie się to bardzo spodobało, ale dwóch moich znajomych zwróciło na to uwagę i odniosło się do tego zabiegu negatywnie. Nie wiem czemu – trochę radosnego żółtego koloru wewnątrz małego miejskiego auta było jak najbardziej na miejscu.

PROWADZENIE

            Nie wiem, czy też tak macie, ale w dzisiejszych autach – dzięki dużej mocy – właściwie nie ma okazji, żeby docisnąć pedał gazu do końca, nie tracąc prawa jazdy lub nie „zyskując” punktów. W Skodzie wam to nie grozi. Pierwsza setka następuje po 14,4 sekundach, ale nie dajcie się zmylić – w mieście to wy jesteście królami. Pierwsze 60 km/h zrobicie jeszcze na jedynce – trudno odmówić CITIGO dynamiki mimo niezachęcających wyników na papierze. Przy czym, jeśli nie ścigacie się na każdym zielonym (wtedy spalanie skacze do 7,5 litra), a jeździcie spokojnie, to bez problemu udaje się zejść do 4,8 litra na 100 km. Jeśli jednak naciśniecie pedał gazu i znajdziecie kawałek z kilkoma zakrętami? CITIGO potrafi dać wrażenia, które można opisać tylko porównując je do tych dawanych przez gokarty. Wiem, że w poprzednich testach zdarzało mi się używać już tego porównania, ale tutaj pasuje ono idealnie. Najprawdopodobniej przez to, że prawie siedzi się na tylnych kołach, a przednie są bardzo blisko nóg.

            Testówka została wyposażona w manualną pięciobiegową skrzynię biegów, która jak już wspomniałem, została ustawiona pod miasto. Sprzęgło jest miękkie i nawet w długim korku nie męczy lewej nogi, co jest ważne w tego typu autach.

PODSUMOWANIE

            Samochód, którego cena rozpoczyna się od 35 900 złotych, jest porządnie wykończony, wykonany z dobrych materiałów, praktyczny w mieście, potrafi się spokojnie rozpędzić do prędkości autostradowych i kiedy najdzie ochota, da gokartowej radości z jazdy, brzmi rewelacyjnie, ale stając przed dylematem kupna jednego z aut miejskich, długo bym się zastanawiał, czy wybrać Skodę CITIGO, która jest dobra i rewelacyjnie dopracowała istniejący już od pewnego czasu schemat aut miejskich, czy Renualt Twingo, którego trudno nie polubić ze względu na oryginalne podejście do tematu.

PS. Ostatecznie zdjecia użyczyłem z materiałów prasowych Skoda Polska. To jest dokładnie ten model, który testowałem. 

Informacje

Silnik: 1.0 MPI 44 kW (60 KM)

Skrzynia: 5 biegowa przekładnia manualna

Wersja wyposażenia: Style

Cena bazowa: 40 550 PLN

Cena wersji testowej: 41 700 PLN