NIEPOTRZBNE WYOBRAŻENIA

            Od czasu, kiedy testuję samochody i wiem, że prędzej lub później będę miał okazję przejechać się danym modelem, staram się nie czytać testów napisanych przez kogoś innego. Chodzi o to, żeby, wsiadając do auta, nie doszukiwać się tego, co napisał ktoś inny. Dopiero po napisaniu swojej recenzji sięgam po testy aut zaprzyjaźnionych redakcji lub blogerów. Tak też było w przypadku Koleosa, ale… oddając Renault Twingo GT w sierpniu, natknąłem się na piękną konfigurację tego auta i bardzo mi się spodobała. Miała czarny metaliczny lakier, a w środku skórę na siedzeniach w dwóch kolorach: czarnym i białym. Od tego czasu bardzo chciałem takim się takim przejechać. 

PIERWSZE SPOTKANIE

            Kilka tygodni później siedzę w nowym, pięknym, perłowym Koleosie. Jest to wersja z automatem, 2-litrowym silnikiem diesla o mocy 175 KM i napędem na cztery koła. Spodziewałem się połączenia komfortu zawieszenia z Talismana, który jest pod tym względem cudowny, tylko z lepszym polem widzenia i delikatnymi właściwościami off-roadowymi, których i tak najprawdopodobniej prawie nikt nie wykorzysta. Jakież było moje zdziwienie, kiedy samochód okazał się twardy, skrzynia zamiast dwusprzęgłowej okazała się CVT, a cały samochód niebezpiecznie zaczął przypominać mi Nissana X-Trail. Nie odbierzcie mi tego za złe, to dobry samochód, tylko nie tego się po nim spodziewałem.

SŁUSZNE SKOJARZENIE

            Po krótkim researchu okazało się, że Renault Koleos dzieli płytę podłogową, napęd i zawieszenie z Nissanem X-Trail, który jest dobrym autem, żeby wjechać w głębsze błoto i z niego wyjechać, ale niekoniecznie ma być luksusowym samochodem rodzinnym. Tutaj, jak rozumiem, miał pojawić się Koleos, którego wnętrze jest ładne i dobrze wykonane; nie można nic zarzucić plastikom w tej klasie cenowej, a duży środkowy ekran, znany z innych nowych modeli Renualt, obsługuje większość funkcji, łącznie z moją ulubioną „funkcją oczyszczania powietrza” i Apple Carplay. Ilość miejsca z tyłu jest ogromna. Przy moich 1,9 metra mogłem komfortowo założyć nogę na nogę, co prawie nigdy się nie zdarza, a tylne fotele wydawały mi się nawet wygodniejsze od tych montowanych z przodu.

PROWADZENIE

            Dwulitrowy silnik diesla zapewnia osiągi, które spokojnie pozwolą nam na komfortowe wyprzedzanie i ogólną dynamikę na drodze. Auto prowadzi się precyzyjnie jak na swoją wielkość, bo prawie 4,7 metra przy prześwicie wynoszącym 210 mm i masie własnej 1747 kg. Skrzynia CVT zaczyna się trochę gubić jak mocniej przyciśniemy gaz, ale przy spokojnej jeździe po mieście i na trasie możemy nawet nie poczuć zmian biegów. Do bagażnika zmieścimy sporo, bowiem jego pojemność wynosi 579 litrów.

 

REASUMUJĄC

            Jeżdżąc Koleosem odniosłem wrażenie, że jest to tańsza wersja Range Rovera i w żaden sposób mu tutaj nie ubliżam. Chodzi mi o to, że spełnia dokładnie te same potrzeby, tylko za znaczenie mniejszą kwotę i robi to troszeczkę gorzej. Niemniej wydaje mi się, że to gigantyczny komplement dla tego auta, że właśnie to porównanie przychodzi mi na myśl, kiedy próbuje znaleźć dla niego miejsce.
            Praktyczna porada: jeśli wolicie czuć wewnętrzny spokój, kiedy przejeżdżacie przez bajorko z błotem, kupcie Koleosa, jeśli zaś nie zależy wam na napędzie na cztery i wolicie mieć delikatnie lepszą skrzynię biegów i futurystyczny design w kokpicie – wybierzcie Peugeota 5008 .

 

LINK DO GALERII ZE WSZYSTKIMI ZDJĘCIAMI